Góry, szlaki - moja strona życia...
   
  Góry, szlaki - moja strona życia
  Dzień Górnika 2010
 


Romboł górnik klocek, romboł go pod ścianą, I przy tym rombaniu, ciulnął sie w kolano. Że go zaskoczyło te nogłe zdarzynie, Na wcześniejszy wyjazd, dostoł przyzwolynie. Poszoł se przekopym, jak mamlas - po szynach, A tu na zakryncie - dup! w niego maszyna. Kej by se obejrzoł, za siebie do zadku, To by boł uniknął, przykrego wypadku. Stanął i nadepnął, na kulok urżnięty, I gwóźdź zaruściały, wloz mu aż do piynty. Musioł borok siednąć, na okorków kupie, Zaroz poczuł drzyzga w swojej chudej dupie. Górnik aże skoczył, hełm mu zlecioł z gowy, I ciulnoł tom gowom, w ring łod obudowy. Buła mu wylazła, na pośrodku glacy, Stracił równowaga, i ciulnoł na cacy. Jak lecioł na plecy, chycił za kolyjka, Palec mu przytrzasła, jakoś k... belka. Chycił za betonik, kery wisioł z kraja, Betonik wyleciol, i dostał nim w jaja. Droty co sterczały, wlazły mu do miecha, Trza mieć k... noga, pierońskiego pecha. Jeszcze zdonżył chycić, jakoś deska z tyłu, Półka go przytrzasła, i trzi worki pyłu. Godajom: wypadki - że chodzą parami, Jako to jest prowda, to widzicie sami. Tak jest niebezpieczno robota górnika, Nie rób nic na dole - unikniesz ryzyka.





Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja strona:
Twoja wiadomość:

 
  Stronę odwiedziło już 33150 odwiedzających.  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=