Góry, szlaki - moja strona życia...
   
  Góry, szlaki - moja strona życia
  Na Groń, na Groń
 


Mijamy właśnie czerwone znaki na Groń JP II, ale nie o ten szlak mi chodziło. Jedziemy jeszcze kawałek. Nawigacja już dawno mówi „ jesteś u celu", a celu nie widać. Lokalizuję prawidłowo przecznicę na mapie. Tam musi być zielony lub żółty szlak. Nic jednak nie znajdujemy. Dojeżdżamy do końcowej pętli PKS-u i pytamy napotkaną dziewczynę o drogę. Dziwne, bo nic nie wie o szlaku turystycznym. Szczęśliwie troszkę wyżej znajdujemy żółte znaki. Pytam starszą góralkę czy samochód nie będzie przeszkadzał na granicy posesji. Namawia żeby zaparkować pod stodołą. Wreszcie wyruszamy z Ewą na szlak i znów klapa. Fatalnie oznakowane przejście prowadzi wprost na podwórze jednego z gospodarstw. Wracam kawałek i znajduję odpowiednie przejście. Mijamy domostwa. Jest dobrze. Zdobywamy wysokość, zostawiając za sobą wieś. Słońce piecze już teraz chociaż nie ma jeszcze południa. Początek trasy słabo przetarty i słabo oznakowany. Jeszcze kilka razy szukamy znaków. W końcu wychodzimy na wypłaszczenie gdzie można odpocząć. Ten etap dał nam w kość, więc siadamy na polanie i podziwiamy widoki. Panoramę trochę zasłaniają wysokie sosny ale i tak wspaniałe to miejsce. Przed nami góruje Babia. Charakterystyczny kształt tej góry nie pozwala jej pomylić z żadną inną. Doskonale widoczna Przełęcz Krowiarki, a pod nią pasmo Policznej z Przysłopem. Za tym pasmem nie widoczna, moja ulubiona Zawoja. Opowiadam Ewie czym dla nas jest Zawoja. Tęskne czasy... Wracam wzrokiem na szczyty. Pilsko, Romanka... Próbuję sobie przypomnieć chwile spędzone podczas wchodzenia na nie.

Trzeba ruszać dalej. Przed nami jeszcze kawał drogi. Wchodzimy w wysoki las. Leśna droga powoli unosi nas wyżej i wyżej. Widać ślady jakiegoś traka albo innej maszyny leśnej. Ciągle pod górę. Ewa dzielnie jednak kroczy do przodu.

Wreszcie zrobiło się luźniej. Prawie płasko mijamy niewielkie prześwity drzew ukazujące nam przeciwległe zbocza. Tam właśnie biegnie nasza droga powrotna.

Wyjście na dużą polanę pojawia się dość niespodziewanie. W dodatku nagle widzimy drugi stok naszej góry. Ścieżka biegnie skrajem lasu, na końcu widać rozwidlenie. Prosto w górę na sam szczyt prowadzi wyraźna dróżka. Szlak jednak odbija w prawo mijając wierzchołek. Wchodzimy w buczynowy las. Jasne pnie wyglądają dość odmiennie. Prawie nie ma innych roślin, tylko ta buczyna. Kilkaset metrów dalej dochodzimy do drogi ze schroniska na Laskowiec. Kierujemy się najpierw do schroniska. Jest czwartek i schronisko okazuje się prawie puste. Ktoś tylko siedzi na jednej z wielu ławek za budynkiem. Oglądamy trochę obejście i znajdujemy miejsce dla siebie na zewnątrz. Po namyśle postanawiamy zjeść obiad ze schroniskowej kuchni. Wybór okazuje się być szczególnie trafiony. Szczerze nalana pomidorowa znika nam z talerzy. Jest całkiem przyjemnie więc marudzimy trochę nie spiesząc się z dalszą drogą. Trzy kwadranse później jesteśmy znów na nogach. Zaledwie kilkanaście metrów za schroniskiem dostrzegam sporą jaszczurkę pogłębiającą swoją norkę. Jest tuż przy ścieżce. Udaje mi się zrobić kilka fotek z bliska. Niestety rowerzyści przestraszyli po chwili gada i zniknęła nam z oczu.

Docieramy na szczyt Leskowca. Jest tu już kilka osób. Panowie cykliści leżą obok swoich pojazdów, trochę dalej grupka młodych ludzi, z tyłu jakaś para, a na skraju polany dwie białogłowy w strojach plażowych spalają swoje ciała w słonku. Stajemy przy wielkiej panoramie wyrysowanej na tablicy. Bez problemów odnajdujemy najważniejsze szczyty. Niestety nie było nam dane zobaczyć Tatr widocznych zwykle ponad Przełęczą Krowiarki. Trochę dużo wilgoci w powietrzu po ostatnich opadach i wysoka temperatura za dnia no i po widokach. Nie siedzimy długo. Poszukamy mniej ludnego miejsca. Szlak prowadzi lasem, który czasem pozwala pozaglądać głębiej w dolinki. Pięknie wyglądają wtopione tam w krajobraz dachy pojedynczych domków. Dalej już tylko równina.

Kilkadziesiąt minut później znajdujemy na drzewie ambonkę. Zawieszona nad zboczem gdzie nie ma wysokiego lasu pozwala podziwiać widoki, samemu będąc ze szlaku nie zauważonym. Nikt jednak nie nadchodzi z żadnej strony. Idąc dalej las wydaje się gęstnieć i nie pozwala na szersze widoki. Docieramy do skałek gdzie znajdujemy stare znaki szlakowe. Na mapie nie ma innego szlaku z tej strony. My musimy odnaleźć szlak biegnący w lewo. Kiedyś może był tu inny szlak. Bez trudu znajdujemy nasze zejście do wsi kilkaset metrów dalej. Nie ma na czym usiąść więc zaczynamy schodzić lasem w dół. Ścieżka wygląda na bardzo rzadko uczęszczaną. Wąski pasek trawy wśród krzewów i drzew. Trawa jakaś bujna nie wydeptana. Siadamy w końcu wprost na środku tej ścieżki aby napić się i zjeść jakiś wafelek. Kilka minut i plecaki wrzucamy znów na grzbiety. Mapa mówi o jakiejś polanie, są nawet tabliczki z jej nazwą ale śladu po polanie już nie ma. Zarośla szczelnie ukryły ją już dawno. Schodzimy dość żwawo w dół teraz jakby bardziej stromo. Ścieżka robi się już wyraźna i biegnie opadającym grzbietem. Las też znacznie mniej już gęsty pozwala pooglądać okolice kilkuset nawet metrów w koło. Mijamy spory kopczyk usypany z kamieni ze starą figurą matki Boskiej. Ktoś włożył pod kamienie kartkę z modlitwą o lepsze jutro.

Krzaków już prawie nie ma. Docieramy do pierwszych zabudowań. Mijając osadę wychodzimy na asfalt by po chwili wrócić do lasu. Mapa znów pokazuje inaczej. Trzeba przejść kilkaset metrów asfaltem, by znów na trochę schować się w lesie. Moja mapa pokazuje trochę inny przebieg szlaku, ale ufamy oznakowaniu. Dochodzimy do drogi, którą jechaliśmy do wsi. No tak, teraz wszystko jasne. Niewyraźne znaki na mostku i różnice na mapie nie pozwalały prawidłowo odnaleźć tego miejsca. Teraz musimy wdrapać się polną drogą do miejsca gdzie stoi nasze auto. Gospodyni na nasz widok nadchodzących z drugiej strony niż ruszyliśmy przed południem myśli, że się pogubiliśmy. Wyjaśniam przebieg naszej wycieczki. Krótka pogawędka o okolicy jeszcze chwilę zanim ruszamy do domu dziękując za pozwolenie na zaparkowanie.

 
  Stronę odwiedziło już 33150 odwiedzających.  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=